Friday, March 09, 2007

Thailand
One night in Bangkok (4-5.03.2007)
istotnie byla do wycieczka biegiem: w niedziele, jak tylko zainstalowalysmy sie w hostelu, pojechalysmy autobusem miejskim na stadion zobaczyc thai boxing - niestety cena najtanszych biletow - 1000 bhat, czyli ok. 100pln - skutecznie zniechecila nas do obejrzenia 6 godzin mordobicia ;) A pomysl wzial sie w ogole stad, ze Marta bedac swego czasu w Tajlandii na urlopie poszla na kurs thai boxingu...
Szybko jednak otarlysmy lzy (czy raczej pot) rozczarowania i z nie mniejszym entuzjazmem udalysmy sie na Chatuchak Market - cos w rodzaju warszawskiego stadionu 10lecia, ktory odbywa sie w weekendy od rana do 18:00 i mozna na nim kupic doslownie wszystko (wlacznie z zywym inwentarzem, choc dominuje odziez i gastronomia) - potem miejsce zwyklych handlarzy zajmuja "artysci" z oryginalnie nadrukowanymi t-shirtami, wyrobami rekodzielniczymi (ktorych obfitosc zalewa rowniez zwykly targ) itp. Zabawilysmy tam okolo 1,5h i wrocilysmy dwoma autobusami do starego miasta, gdzie mieszkalysmy.
Tam z kolei codziennie po poludniu ma miejsce bazar wzdluz ulic. Oczywiscie zadna wycieczka nie bylaby pelna bez specjalow miejscowej kuchni, i tak niedzielna przechadzke zaczelysmy od thai style fried noodles (smazony makaron na sposob chinski) i green curry (baaaaardzo ostre) od pani ze straganem i smoothie owocowego, ktore pan z wielka pieczolowitoscia przygotowywal chyba ze 20 minut (bylo pyszne, bananowo-mangowe) oraz mleka kokosowego prosto z kokosa.
W ogole w Bangkoku na kazdym rogu stoi wozek z robotem kuchennym i mozna zazyczyc sobie sok z wybranych owocow! pyszne!!! mozna tez kupic butelkowany na naszych oczach sok z mandarynek :) w ogole tak sie tam opilam sokow, ze od razu poczulam sie dowitaminizowana. I do tego wszystkie te rzeczy (owocowe) sa tanie - kubek smoothie (ok. 0,4l kosztuje ok. 2pln).
A wieczorem, po powrocie z wycieczki zakupowej jadlysmy w przyjemnej knajpce coconut chicken soup (zupa z kurczaka i mleka kokosowego - znow wsciekle ostra - Marta ma talent do wybierania potraw, od ktorych zieje sie ogniem - podobnie bylo z salatka z zielonej papai i pierozkami z sosem chili na targu) i tom yam prawn soup (tajska zupa z trawa cytrynowa i krewetkami) z ryzem i oczywiscie soki owocowe + 1 na 2 osoby miejscowe piwo (Cheng), ktorego jednak nie udalo nam sie zmeczyc ;)
Nastepny dzien, poniedzialek, zaczelysmy wczesnie rano, bo juz o 7 nie chcialo nam sie spac, co bylo o tyle dziwne, ze w niedziele do pozna aktualizowalysmy strone i spac poszlysmy kolo 1:00. Wstalysmy wiec wykorzystujac moment bezsennosci, poszlysmy na poczte (zamknieta, czynna od 10:00), wymienic pieniadze (na wieeelkie zakupy antycypujace paczke do PL;), na smoothies do powolnego, acz milego pana i bagietki do hostelu na przeciwko, gdzie Marta nocowala bedac wczesniej w Bangkoku.
Po sniadanku tramwajem-lodka poplynelysmy do Tha Tien, a stamtad krotki spacerek do Wat Pho - swiatyni buddyjskiej, w ktorej miesci sie Reclining Buddha (umierajacy Budda) - 46m dlugosci, 15m wysokosci, caly pokryty zlotem. Robi wrazenie! Nie mniejsze niz tlumy bosych turystow fotografujace Go z kazdej strony!;) Stamtad nastepny krotki spacer (w pocie czola, bo wszak to poludnie i 37 stopni w cieniu, jak oceniam) do Grand Palace - zespolu budynkow: swiatynie, palac krolewski, z ktorego krol sie wyprowadzil i budynki administarcyjne. Tam to dopiero mozna dostac oczoplasu!!! Mam nadzieje, ze zdjecia choc troche oddadza wrazenia, jakie staly sie tam moim udzialem! Wszystko blyszczy i zalewa feria barw - nie wiadomo na co patrzec najpierw! Szmaragdowy Budda - glowna "atrakcja" zespolu - ginie wsrod zlocen, kolorowych kamieni i szkiel oltarza i calej swiatyni!!!
Kolekcja monet, medali i regaliow krolewskich, ktora widzialysmy po drodze jest po prostu blada wobec tego, co mozna zobaczyc na zewnatrz!
No a potem juz tylko
- zakupy (kupilam nowy plecak wiec obecnie mam 3 plecaki i cale narecza gadzetow dla rodziny - na szczescie lekkich ;) Ciezkie sa glownie przewodniki i jakies rzeczy, ktore sprawiaja, ze duze plecaki waza po 20kg, a male po 10, a przeciez nic w nich nie ma! oprocz najpotrzebniejszych rzeczy ;)






- masaz stop (obawialam sie wystawic moje spalone plecy na rece masazystek, wiec byl tylko masaz stop - alez to bylo przyjemne.... i tanie ;) 1h za 22pln :) Azja jest wspaniala pod tym wzgledem ;)

- prysznic, obiad i taksowka na pociag. No i dzis o 9:05 (5 minut przed czasem, co jest zdumiewajace w warunkach azjatyckich, gdzie prywyklysmy do opoznien) bylysmy juz w Nong Khai - na granicy z Laosem.
Tutaj pozwole sobie na mala dygresje - otoz wszedzie gdzie bylysmy ruch przygraniczny jest tak zorganizowany, zeby czlowiek musial z autobusu lub pociagu wziac taksowke, prywatnego busa lub tuktuka (motor z dobudowana z tylu przyczepka, a w niej dwiema lawkami pod scianami - bardzo popularny srodek lokomocji w Tajlandii i Laosie) zeby dostac sie na granice, bo zaden normalny autobus, za normalna cene tam nie jezdzi (jak sie jednak okazalo - jezdzi, tylko miejscowi utrzymuja to w tajemnicy przed turystami tak dlugo jak moga). A przez Most Przyjazni - od granicy Tajlandii do granicy Laosu - tez trzeba wziac odpowiedni autobus za dodatkowa oplata... No po prostu paranoja. I jeszcze placi sie za wjazd i wyjazd z Laosu...Tym sposobem od stacji kolejowej w Nong Khai pojechalysmy tuktukiem (30bhat) do granicy Tajlandii, potem autobus przez most przyjazni (15bhat) i taksowka do Vientiane (300bhat) - w sumie 335 bhat. Wiem, ze to tylko 33,5pln, ale chodzi o zasade! Wkladanie i zdejmowanie mega plecaka 4 razy gdy sie ma spalone plecy nie nalezy bowiem do przyjemnosci!







1 Comments:

Anonymous Anonymous said...

Serdecznie zapraszamy na kolejne, cykliczne warsztaty masaży z Azji
południowo-wschodniej, prowadzone przez Kanya Krongboon z Bangkoku:

Wielkanocny retreat w Kampinosie
- kurs masażu tajskiego 21-24.03.2008 1000zl

Pozostałe kursy odbędą się w Szczecinie

- tajski masaż stemplami ziołowymi : 5-6.04.2008 400 zł
- kurs masażu tajskiego 12-13 i 19-20.04.2008 800zł
- tajski masaż stóp : 26-27.04.2008 - 400 zł
- masaż indonezyjski : 10-11 i 17-18.05.2008 800 zł
- zaawansowany kurs masażu tajskiego 31-1.06 i 7-8.06.2008 800zł

Również - Majówka z jogicznym masażem tajskim 1-4.05.2008 1000zł, okolice Szczecina

Wstępnie zarezerwowaliśmy już ośrodek w Puszczy Kampinoskiej na 'Wakacje z masażem tajskim', dla tych, którzy nie mają czasu w czasie roku szkolnego i chcieliby przyjemnie i pożytecznie spędzic wakacje na łonie natury:

- 22-25.05 Zielone Swiątki z Masażem Tajskim 1000zł
- 11-15.08 kurs wprowadzający Masażu Tajskiego 1000zł
- 16-19.08 kurs zaawansowany Masażu Tajskiego 1000zł

Prowadząca : Kanya Krongboon - nauczycielka Tajskiego Masażu.
Skończyła w Bangkoku uznane kursy dla masażystów i nauczycieli, a
następnie pracowała przez 10 lat ucząc tajników tradycyjnego masażu
tajskiego.

http://massagethai.info
info@therapeuticmassage.info
0513-973-161 (wyslij sms, bo jestesmy za granica - oddzwonimy natychmiast)


RETREAT Z JOGA MASAZEM - KURSY MASAZU TAJSKIEGO KAMPINOS k WARSZAWA
http://masaztajskiwarszawakursy.googlepages.com

Kursy odbywają się latem i trwają 30h, są połączone z wypoczynkiem,
socjalizowaniem się, a również degustacją tajskiego jedzenia. Dla
chętnych również nisko płatne zabiegi masażu.

Najbliższy turnus, weekendowy, Wielkanoc 21-24.03.2008 (od wielkiego piątku do lanego
poniedziałku).

Kursy są tańsze od innych kursów organizowanych do tej
pory w Warszawie czy innych miejscach - i bardziej dostępne dla
uczniów/studentów masazu i fizjoterapii. Jakkolwiek, kursy są otwarte
również dla amatorów masażu, a nawet dzieci/młodzieży z opiekunem.

Szkolenia odbywają się w gospodarstwie agroturystycznym w Puszczy
Kampinoskiej w gminie Leszno, przy trasie 580 (Warszawa - Sochaczew) i
579 (Blonie - Nowy Dwor Mazowiecki) zaledwie 33 km od centrum
Warszawy. Do dyspozycji gości jest 5 pokoi w domu gospodarzy oraz 2
pokoje z aneksem wypoczynkowo-kuchennym w oddzielnym domku.

Dojazd do Leszna autobusem podmiejskim 719 z pętli Osiedle Górczewska
na ul Górczewskiej róg ul Lazurowej - autobusy odjeżdzają co 20 minut
i przejazd trwa 35 minut. Minibusy w dni powszednie co kilkanaście
minut z ul Górczewskiej rog Lazurowej. PKP z dworca Warszawa
śródmieście (przy Centralnym) i Zachodnia do Błonia (kierunek
Sochaczew, Łowicz) okolo 35 minut. Również autobusy PKS z Nowego Dworu
Mazowieckiego i Grodziska Mazowieckiego. Z przystanku czy ze stacji
zabiorą gospodarze.

Koszt 1000zl, 1800zl/2 osoby, 2550zl/3osoby - mieszkanie w pokojach 1,
2, 3 lub 6 osobowych. Sniadania, gorący ryż przez całą dobę i napoje
włączone w cenę kursu - obiadokolacje u gospodarzy 20zł (potrzeba
minimum 10 osob do stolu). W innym wypadku okoliczne jadłodajnie albo
dostęp do domowej kuchni i przygotowywanie posilkow samemu.

Można dojeżdżać - 900zl, 1600zl/2 osoby, 2250zl/3 osoby. Samochodem z
Centrum Warszawy zabiera 30 minut, gaz do dechy. Albo swoja przyczepa
kempingowa czy namiot w ogrodzie 10zł od osoby.

Osoby towarzyszące 400zł (mogą być modelami do masażu - królikami
doświadczalnymi dla uczniów). Dzieci/młodzież na kurs 350zł lub 100zł
jako osoby towarzyszące.

Zajęcia: pierwszy dzien 12:00 do 20:00, kolejne dni 9:00 do 18:00,
ostatni dzien 9:00 - 16:00.

Czekam na depozyt 150zł/kursant i 50zł/dziecko/osoba towarzysząca.

Mam również plakat A4 do wydruku i powieszeniu na tablicy ogłoszeń,
wysyłki listowej, faksowej, mailowej itd. Treść tego plakatu można
łatwo zmieniać, wstawiając tam np swoje dane kontaktowe - możesz w ten
sposób znaleźć inne osoby zainteresowane kursem ze swego najbliższego
środowiska.
======================================== =========

Masaż tajski jest jedną z czterech gałęzi tradycyjnej
medycyny Tajów. Reprezentuje jedyny w swoim rodzaju
styl terapii orientalnej opartej na zasadach
współczucia.
Twórcą masażu jest Jivak Kumarbhaccha. Jego podstawy
zostały stworzone 2500 lat temu w Indiach, na bazie
Ayurwedy oraz technik Jogi. Przez lata rozwijał się i
był praktykowany przez mnichów w tajlandzkich w
świątyniach.

W masażu tym dokonuje się synteza wielu technik
naciskania ciałem, refleksologii, pracy z kanałami
energetycznymi i z krwiobiegiem, rozciągania oraz jogi
i medytacji w związku z czym praktykujący go terapeuci
wykorzystują więcej elementów własnego ciała niż w
jakimkolwiek innym stylu leczniczej manipulacji. Jest
to zabieg suchy (bez oliwy) wykonywany przez cienkie
luźne ubranie na macie rozłożonej na podłodze, z
dostateczną ilością miejsca wokół niej co umożliwia
terapeucie swobodne przenoszenie środka ciężkości
własnego ciała w różne położenia wokół pacjenta i nad
nim. Łączy on w sobie bardzo powolne i rytmiczne
uciskanie mięśni w celu ich rozluźnienia, a następnie
ich rozciąganie w celu zwiększenia zakresu ruchów.

Masażysta masuje nie tylko dłońmi, ale również
przedramionami, łokciami, stopami i kolanami,
układając ciało osoby masowanej w wybranej pozycji
Hatha Jogi dlatego zwany jest czasami Jogą dla
Leniwych. Osoba poddawana zabiegowi przyjmuje przy tym
wiele różnych pozycji wywodzących się z pięciu
zasadniczych postaw - leżenia tyłem, przodem i na boku
oraz postaw odwróconej i siedzącej.

Dzięki temu niezwykłemu połączeniu, masaż w sposób
holistyczny poprawia kondycje fizyczną, duchową i
intelektualną, przynosi fizyczne i psychiczne
zrelaksowanie, wzrost sił witalnych oraz odczucie
równowagi duchowej. Jednocześnie dzięki bardzo
powolnemu medytatywnemu wykonywaniu jest bardzo
głęboko relaksujący, rozciąga ciało, rozluźnia i
uwalnia napięcia.

Masaż Tajski cieszy się ogromną popularnością na całym
świecie, w Polsce jest nową ciekawą propozycją.
Stanowi alternatywę dla osób które nie mogą wykonywać
ćwiczeń jogi. Na Zachodzie wielu nauczycieli jogi uczy
się tajskiego masażu, ponieważ jego techniki pozwalają
im na wzbogacenie swojego warsztatu, szczególnie w
pracy z indywidualnymi klientami.

==============
Jestem terapeutką i nauczycielką jogicznego masażu
tajskiego, indonezyjskiego, tajskiego masażu stóp i
tajskiego masażu ziołowego z kilkunastoletnim
doświadczeniem. Wykonałam grubo ponad dziesięć tysięcy
zabiegów, każdy trwający co najmniej godzine i
wyszkoliłam w trybie indywidualnym w Tajlandii i
Wielkiej Brytanii ponad 500 masażystów, jak również
ponad setkę na kursach publicznych i prywatnych w
Polsce.

Jestem jedyną nauczycielką masażu tajskiego,
indonezyjskiego, tajskiego masażu stóp i tajskiego
masażu ziołowego w Polsce.

Wykonuję również zabiegi indywidualne w Warszawie i
Londynie.

Do tej pory pracowałam w szkole masażu na
Czerniakowie, w ośrodku sportowym na Powiślu, w
Riverview Wellness Centre w hotelu Intercontinental, w
Spa Celebrity, w Płockiej Akademii Jogi, w gabinecie
masażu tajskiego na Ursynowie. Nadal pracuje w
gabinetach odnowy biologicznej w Wilanowie, na
Mokotowie (ul. Puławska) i w środmieściu (ul. Wilcza).

Oto co o mnie i o moich kursach powiedzieli uczestnicy
kursów:

**
Robert, Krynica Zdrój:
Kurs bardzo milo wspominam. Był dla mnie naprawde
interesujący a całość odbywała się bardzo luźno i w
miłej atmosferze. Grupa która brała udzial w tym
kursie była bardzo zgrana i nadal mam do nich kontakt
telefoniczny. Czulem się bardzo na luzie w
towarzystwie nauczyciela i sam stwierdzam, że odczułem
na wlasnym ciele, iż technika tego masażu pozytywnie
wpłynęła na samopoczucie i kondycję fizyczną całego
organizmu. PS Jurek obronił pracę magisterską i jest
już dyplomowanym fizjoterapeutą. Wysyłam wam kilka
fotek z kursu Masażu Tajskiego. Pozdrawiam gorąco .

*****
Gosia, kurs masażu Krynica Zdrój:

Mieszkam w Zielonej Gorze to mała miejscowość i trochę
trudno mi w promowaniu tego masażu, ale się nie
poddaje. Lubię robić ten masaż i cieszy mnie radość i
zadowolenie w oczach moich pacjentów. Moi pacjenci to
ludzie praktykujący jogę. Po masażach dużo łatwiej im
praktykować jogę. Bardzo chciałabym nauczyć się wiecej
masaży, które robi Kania. Ale Wy jesteście albo w
Krynicy albo w Warszawie. Może byśmy pomyśleli na
organizowaniu takich szkoleń w Zielonej Gorze. Tu na
zachodzie Polski brakuje takich szkoleń. Pozdrawiam
gorąco od siebie i od Romki (była ze mną na kursie)

***
Mariusz:
Aloha Nui
Miałem okazje spotkać Kanie na kursie masażu Tajskiego
w Szczecinie zorganizowanego przez Darka Witkowskiego.

Nazywam się Ziemann moje imię Mariusz. Interesuje sie
masażami od 4 lat. Jestem po kursie masażu Mauri, Lomi
Lomi i klasycznego. Masuje u siebie w domu lub u
klineta jeżeli jest taka potrzeba. Jeżeli chodzi o
masaż Tajski mam 3 osoby, które masuje stosunkowo
regularnie i z bardzo pozytywnym efektem.

******
Pelagia ewakasprzak at yahoo.com:

Mam na imię Pola. Mam 23 lata. Jestem po 2-letniej
szkole masażu z elementami rehabilitacji. Masaż jest
moją pasją, a masaże dalekiego wschodu
zainteresowaniem, których tajniki ciągle zgłębiam.

My name is Pola. I am 23. I finished course of massage
with elements of rehabilitation (2 years). Massage is
my passion. Especially, I am interested in Asian
massages and I am trying to explore them and get more
knowledge and practice about them.
****
Joanna:
Brałam udział w kursie prowadzonym przez Kania w maju
w Szczecinie. Kania zaraziła mnie swoim entuzjazmem i
wiarą i radością.

Od pierwszego weekendu kursu praktykowałam regularnie
masaż tajski na wszystkich znajomych. Od lipca
wykonuje masaż już zarobkowo. Mam pierwszych klientów,
bardzo zadowolonych. Masaż tajski wykonuję w
Szczecinie i okolicach, u klienta.

W ten weekend Kania znowu bedzie w Szczecinie. Cieszę
się ogromnie na to spotkanie.

http://masaztajskiwarszawakursy.googlepages.com

17:04  

Post a Comment

<< Home